Jak coś się pieprzy, to wszystko naraz.
Na szczęście później, jak coś zacznie już iść w dobrym kierunku, ciągnie za sobą inne sprawy.
Wreszcie mogę pić słodką herbatę.
I jestem płodna jak Katarzyna Grochola w czasach świetności.
czwartek, 16 września 2010
poniedziałek, 13 września 2010
niedziela, 12 września 2010
Grzeczne dziewczynki...
..piszą listy miłosne. Pełne od traumy niespełnionych oczekiwań.
Słuchają smutnych piosenek, patrząc w lustro i pytając retorycznie: Czego mi brakuje lub Co takiego zrobiłam. Nie pokazują się publicznie, bo łzy zmywają make-up, wszystko oprócz tuszu. Thank god for water proof mascara.
Grzecznych chłopców nie ma.
Prawdziwi mężczyźni upijają się ze smutku, z przepalonym gardłem krzycząc "jeszcze raz to samo".
Upadli artyści - piękni, brudni i seksowni. Zostawiający resztki spermy na drzwiach od kibla w Pięknym Psie. Trzeba sobie ulżyć, choć niewiele można poczuć. W pijackich odruchach rozpaczy.
---
Pytasz mnie dlaczego pusty kieliszek umazany szminką stoi na moim stoliku.
Wygląda tak, jakby ktoś przed chwilą z niego pił.
To chyba byłaś Ty?
Może tak, a może nie. Jeśli tak - piję bo chcę.
Przecież mogę przestać, podobnie z paleniem.
Rękawem od marynarki zahaczyłam o kieliszek, w którym prócz resztki Cosmopolitanu, na dnie leżała kandyzowana wisienka. Wylałam na siebie to, co zostało, wisienka wylądowała na ziemi, a kieliszek rozbił się o kant stołu. Byłam cała w szkle.
Minęły trzy dni. Uwierz mi, że nadal jestem.
Słuchają smutnych piosenek, patrząc w lustro i pytając retorycznie: Czego mi brakuje lub Co takiego zrobiłam. Nie pokazują się publicznie, bo łzy zmywają make-up, wszystko oprócz tuszu. Thank god for water proof mascara.
Grzecznych chłopców nie ma.
Prawdziwi mężczyźni upijają się ze smutku, z przepalonym gardłem krzycząc "jeszcze raz to samo".
Upadli artyści - piękni, brudni i seksowni. Zostawiający resztki spermy na drzwiach od kibla w Pięknym Psie. Trzeba sobie ulżyć, choć niewiele można poczuć. W pijackich odruchach rozpaczy.
---
Pytasz mnie dlaczego pusty kieliszek umazany szminką stoi na moim stoliku.
Wygląda tak, jakby ktoś przed chwilą z niego pił.
To chyba byłaś Ty?
Może tak, a może nie. Jeśli tak - piję bo chcę.
Przecież mogę przestać, podobnie z paleniem.
Rękawem od marynarki zahaczyłam o kieliszek, w którym prócz resztki Cosmopolitanu, na dnie leżała kandyzowana wisienka. Wylałam na siebie to, co zostało, wisienka wylądowała na ziemi, a kieliszek rozbił się o kant stołu. Byłam cała w szkle.
Minęły trzy dni. Uwierz mi, że nadal jestem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
