sobota, 19 marca 2011
Samuel Beckett i wszystkie jego śmiertelne ciosy zadane mi wieszakami.
Przynoszę Ci tort. Dlaczego więc dziwię się, że zdmuchujesz świeczki?
Rozkradają. Zabierają. Zjadają. Uciekają. Chowają.
Ty też zaczniesz jeść. Może nawet już zacząłeś.
Teraz jestem pewna - zdążysz przez zbliżającymi się nieuchronnie podwyżkami cen cukru.
"Jesteś młoda i piękna, jak Rita Labrosse. I to Twoje spojrzenie, pełne fascynacji.."
N. milczała przez kilkanaście sekund, a potem powiedziała: "Wiesz, ze to się właśnie stało?"
"Dlaczego zachowujesz się tak dziwacznie?"
Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Już nie bardzo mam czego się bać.
Chyba mamy tę samą nerwicę. Chyba własnie udało mi się znaleźć.
"Jesteś taka sama i to akurat powinnaś rozumieć."
---
Przewartościowuję.
Zostawiam.
Odchodzę.
Zaczynam od nowa.
Przestaję się godzić.
Poddaję się.
Zatracam.
Myślę trzeźwo.
Oddaję się fascynacjom.
Zaczynam być cyniczna.
Stawiam swój świat do góry nogami.
---
Wszystkie sztuczne i emocjonalne śmierci, które zostały mi zadane. Czy zdarzyło się kiedyś coś piękniejszego?
Czy miałam kiedyś więcej mocy?
Czy miałam kiedyś więcej wiary?
Czy miałam kiedyś poczucie, że opieramy się nie tylko na nadziei?
Czy ktoś inny dotknął mnie kiedykolwiek tak głęboko i, co więcej, nie spieprzył tego?
Zszedł z obłoków i pocałował mnie w policzek.
Tylko sztuka nas wyzwala.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
