Sobota. Wychodzę zmięta i z krzywym makijażem spiesząc się na spotkanie. A tu nagle zastępuje mi drogę jakiś pan, wygłaszając z atencją: "Bardzo mi się spodobałaś. Mogę Cię zaprosić na herbatę?". Póki co na szarym końcu w moim rankingu. Jednak najciekawszy był facet, który zajechał mi drogę samochodem w przecznicy na Basztowej, krzycząc, ze jestem taaaaka piękna.
Chyba częściej muszę źle wyglądać i się spieszyć.
Chyba częściej muszę źle wyglądać i się spieszyć.
